Kartuzy. Urzędnicy skarbówki odpowiedzą na pytania

February 23rd, 2009

Choć urzędnicy kartuskiego Urzędu Skarbowego nie mają własnej sali szkoleniowej, organizują spotkania z mieszkańcami i przedstawicielami małych i średnich przedsiębiorstw, by przekazać im nowości z zakresu ustawy o spadkach i darowiznach.

- Uważamy, że do podatników trafia zbyt mało informacji o nowych przepisach spadkowych, dlatego wychodzimy z inicjatywą szerokiego informowania – mówi Maria Zalewska, naczelnik US w Kartuzach. – Lepiej jest zapobiegać błędom niż za nie karać podatników.

Spotkanie odbędzie się 12 czerwca o godz. 18 w sali nr 27 Urzędu Gminy. Dzień później swoje spotkanie informacyjne z pracownikami skarbówki mają członkowie Zrzeszenia Handlu i Usług w Kartuzach.

Autor artykułu: (J.S.)

Polpharma chce pójść w ślady Polonii i Kotwicy

November 23rd, 2006

Koszykarskie derby Pomorza odbędą sie w niedzielę o godzinie 15 w Starogardzie. Polpharma podejmować będzie mistrzów Polski i uczestników Euroligi Prokom Trefl Sopot. Bez względu na miejsce w tabeli, budżety obu klubów i klasę zawodników, takie mecze są zawsze bardzo emocjonujące.
Polpharma i Prokom na poziomie ekstraklasy spotkały się dotychczas dzisięciokrotnie, a były to mecze zarówno w rundzie zasadniczej jak i w fazie play off. Bilans jest jednoznaczny. 10:0 prowadzi w takiej klasyfikacji Prokom. Nigdy jednak, szczególnie w Starogardzie, sopocianie nie sięgali łatwo po zwycięstwo. Dość przypomnieć, że w meczach rundy zasadniczej w 2004 roku Prokom wygrał tylko 91:89, a rok poźniej zwycięstwo tej drużynie 84:83 zapewnił w ostatniej sekundzie prawdziwym rzutem rozpaczy Tomas Pacesas.
To jednak już historia i od tego czasu znacznie zmieniły sie składy obu drużyn. W Polpharmie, przed własna publicznością, zadebiutuje w niedzielę Amerykanin Jason Crowe, który ostatnio grał w lidze irańskiej. Do Starogardu został ściągnięty w trybie nagłym, kiedy okazało się, że kontuzja uniemożliwia na dłuższy czas występy Whitneya Robinsona. Crowe zadebiutował w nowej drużynie w wyjazdowym i zwycięskim meczu z Kagerem w Gdyni. Nie ma jeszcze kontraktu, ale podoba się starogardzkim szkoleniowcom. Mecz przeciwko Prokomowi to będzie jego drugi test przydatności do zespołu Polpharmy.
Czy po dziesięciu z rzędu porażkach starogardzianie maja szansę na pierwsze zwycięstwo?
- Zawsze gramy o zwycięstwo, a już szczególnie kiedy mecz odbywa się w naszej hali – mówi drugi trener Polpharmy Jacek Miecznikowski. – Znam oczywiście statystykę naszych dotychczasowych spotkań, ale przecież kiedyś musi nastąpić ten pierwszy raz w naszym wykonaniu. Skoro z Prokomem wygrała Polonia Warszawa i to w Sopocie, skoro wygrała Kotwica w Kołobrzegu, to dlaczego nie mamy wygrać my. Oczywiście doceniamy klasę naszych rywali, ich rolę faworyta, a dostrzegamy też parę luk w zespole trenera Eugeniusza Kijewskiego. Ponadto sopocianie przyjadą do nas po czwartkowym meczu Euroligi w Niemczech. Niech tam wygrają i się zmęczą – żartobliwie kończy Miecznikowski.
Zmęcza się na pewno, chociaż kiedy piszę te słowa nie znam jeszcze wyniku meczu z Kolonii. Sopocianie wiedzą już natomiast, że kolejna porażka w lidze ściągnie na ich głowy nie tylko falę krytyki, ale pewnie i kolejne kary finansowe, które nałożono na zawodników i trenerów po porażce w Kołobrzegu. Ale to już będzie dodatkowy smaczek pomorskich derbów w Starogardzie.

Autor artykułu: Janusz Woźniak

Muszą ten mecz wygrać

November 23rd, 2006

Ósmą kolejkę spotkań Dominet Bank Ekstraligi gdyńscy koszykarze rozegrają we własnej hali przy ulicy Olimpijskiej. Ich rywalem będzie najsłabszy zespół ligi AZS Koszalin. Przed koszykarzami Kagera stoi więc duża szansa na odniesienie trzeciego zwycięstwa w rozgrywkach ligowych.
W szeregach Kagera wszyscy są zdrowi i zdolni do gry. Na parkiecie na pewno pokaże się również Gintaras Kadziulis. Czy poprowadzi swoich kolegów do zwycięstwa? Oby.
- Do każdego spotkania i każdego rywala podchodzimy tak samo – powiedział nam II trener gdyńskich koszykarzy Włodzimierz Augustynowicz. – Nie ma znaczenie czy jest to ostatni zespół tabeli czy lider, koncentracja musi być taka sama. Przeciwnik nie będzie wymagający więc mam nadzieję, że mecz ten wygramy.
Koszykarze Kagera w pojedynku z zespołem który przegrał wszystkie dotychczasowe siedem meczów będą na pewno zdecydowanym faworytem.
Początek spotkania planowany jest na godzinę 18. Bilety można nabywać od piątku w godzinach 16-20. W sobotę przedsprzedaż odbywać się będzie w tych samych godzinach. Natomiast w dniu meczu na dwie godziny przed pojedynkiem.

Autor artykułu: (radu)

Zmiana terminów: w niedzielę z Toruniem, a we wtorek z Cracovią

November 23rd, 2006

Piątkowe mecze Polskiej Ligi Hokejowej (PLH) zostały przełożone w związku z żałobą narodową po tragedii w kopalni “Halemba” w Rudzie Śląskiej. Odbędą się one w terminie późniejszym, czyli we wtorek 28 listopada – poinformował przewodniczący Wydziału Gier i Dyscypliny PZHL, Ryszard Molewski.
Odwołane zostały również wszystkie sobotnie mecze I ligi oraz Centralnej Ligi Juniorów. Natomiast odbędą się przewidziane terminarzem niedzielne mecze. Przypomnijmy, że Stoczniowiec zmierzy się na wyjeździe z TKH Toruń.
We wtorek w PLH grać będą: o miejsca 1-6: Wojas Podhale Nowy Targ – Zagłębie Sosnowiec, Cracovia Comarch Kraków – Energa Stoczniowiec Gdańsk, TKH Toruń – GKS Tychy, oraz o miejsca 7-10: KTH Krynica – KH Sanok Unia Oświęcim – Naprzód Janów.

Autor artykułu: (radu)

Powiat lęborski. 14 tysięcy podpisów pod petycją do premiera

November 22nd, 2006

Przybywa podpisów popierających akcję przyspieszenia budowy tzw. lęborskiej trasy, wiodącej niemal w prostej linii do Trójmiasta. Akcja zyskała nie tylko poparcie mieszkańców powiatów lęborskiego i wejherowskiego, ale również decydentów. Korzyści z uruchomienia tej drogi są oczywiste dla wszystkich: to skrócenie czasu przejazdu (np. z Lęborka do Gdańska do 40 min.), a co za tym idzie plusy dla komunikacji i transportu oraz rozwój gospodarczy terenów położonych przy tej trasie.

Jak poinformował Wiesław Wójcik, lęborski przedsiębiorca i obecnie radny Rady Miejskiej, który zainicjował i zorganizował tę akcję, jej wolontariusze zebrali na listach już 14 tysięcy podpisów. Kiedy będzie ich co najmniej 20 tys., trafią wraz z petycją do premiera.

Szansę zrealizowania tego ogromnego przedsięwzięcia Zbigniew Kotlarek, dyrektor generalny Dyrekcji Budowy Dróg i Autostrad w Warszawie, widzi w przyszłym budżecie unijnym. Są na etapie przygotowywania studium przebiegu trasy.

- To był nasz pomysł i cieszymy się z tak dużego poparcia społecznego – dodał Kotlarek.

Autor artykułu: zet

Lębork. Z budownictwem mieszkań ruszyło, ale wciąż ich brakuje

November 22nd, 2006

W kolejnym bloku oddanym do użytku przez Spółdzielnię Mieszkaniową Perspektywa wszystkie 24 mieszkania zostały sprzedane na pniu. Inwestor rozpoczął wznoszenie podobnego, przylegającego do wzniesionego.

- Również i w tym budowanym na wszystkie mieszkania są zamówienia, sukcesywnie przypieczętowywane umowami – mówi Czesław Cychosz, prezes spółdzielni. – Budynek będzie gotowy w październiku. Read the rest of this entry »

Lębork. Samobójstwo kierowniczki Biedronki znów w prokuraturze

November 22nd, 2006

Prokuratura Rejonowa po raz drugi umorzyła śledztwo w sprawie przyczyny samobójczej śmierci kierowniczki jednej z lęborskich Biedronek, Anny D. Brat zmarłej oskarżył kierownika rejonu tych marketów, że znęcał się moralnie nad jego siostrą. Nie wytrzymała tego nacisku i dlatego targnęła się na swoje życie. Powiesiła się w domu.

- Ponowne śledztwo nie potwierdziło oskarżenia i sprawę umorzyliśmy – mówi prokurator Marian Lancmanski z Prokuratury Rejonowej w Lęborku. – Kierownik spotkał się z podwładną kilka razy. Jak stwierdził, miał jakieś uwagi co do jej pracy i nic więcej. Jednak znów wpłynęło zażalenie na umorzenie śledztwa i sprawę przekazaliśmy do rozpatrzenia przez Prokuraturę Okręgową w Słupsku.

Wcześniej śledztwo zostało umorzone też z braku konkretnych dowodów. Wówczas ponowne zbadanie całej sprawy nakazał prokurator okręgowy. Wnioskował o to brat zmarłej, twierdząc, że nie wszystkie okoliczności zbadano i nie przesłuchano wszystkich świadków. Rodzina zmarłej, a także związkowcy, uważali, że winę za załamanie i śmierć Anny D. ponosi głównie kierownik rejonu Biedronek. Zaczął pracę od stycznia i podobno od razu ją szykanował w różny sposób, stwarzając problemy, z którymi nie mogła sobie poradzić, tym bardziej że cierpiała na depresję. W Biedronce przepracowała 8 lat. Miała jedno małe dziecko.

Zdaniem lęborskiej prokuratury podłożem desperackiego kroku mógł być jej zły stan psychiczny. Choć cierpiała, z leczenia zrezygnowała.

Autor artykułu: zet

Wybuch w kopalni Halemba w woj. śląskim.

November 21st, 2006

Prezes Kompanii Węglowej Grzegorz Pawłaszek potwierdził, że wybuch metanu w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej spowodował ofiary śmiertelne. Jak powiedział, wiadomo już na pewno, że nie żyje jedna osoba, a z ponad dwudziestoma nadal nie ma kontaktu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że właśnie wyniesiono ciało drugiego górnika.
Pawłaszek dodał, że ratownicy wynieśli już z zagrożonego rejonu ofiarę śmiertelną. Lekarz stwierdził zgon górnika.
Do wybuchu w kopalni węgla kamiennego Halemba w Rudzie Śląskiej doszło po południu. Los górników nie jest na razie znany – poinformowały władze kopalni. Wiadomo, że tuż po wybuchu udało się wyprowadzić z miejsca zagrożenia kilku ludzi.
Rzecznik kopalni Jan Sienkiewicz powiedział, że do wybuchu doszło w pokładzie “506″, na najgłębszym poziomie kopalni, na głębokości 1030 metrów.
Trwa akcja ratownicza. Na miejscu pracują cztery ekipy ratownicze. Według dyspozytora Wyższego Urzędu Górniczego łączność z rejonem wybuchu została zerwana.
Rzecznik Kompanii Węglowej Zbigniew Madej powiedział, że doszło do wybuchu albo wypalenia metanu. Dodał, że nie można na razie mówić o konkretnych przyczynach – mówił. To bardzo trudny rejon – dodał.
Metan jest palnym gazem; po pierwszym wybuchu może dojść do kolejnego. Na dole panują niezwykle trudne warunki – w kopalni na tym poziomie jest ok. 40 st. C, po wybuchu temperatura może być wyższa.
Przed kopalnią gromadzą się rodziny górników pracujących na tej zmianie, które dowiedziały się o wypadku z mediów. Niektórzy płaczą. Przedstawiciel kopalni informuje ich, czy ich krewni są w strefie zagrożenia.
Premier Jarosław Kaczyński przerwał spotkanie po tym, gdy dowiedział się o katastrofie w kopalni Halemba. Rozważa wyjazd do Rudy Śląskiej – poinformował rzecznik rządu Jan Dziedziczak.
Kopalnia “Halemba” jest na szczycie czarnej listy pod względem wypadków w górnictwie. Kopalnia ma 3 poziomy – 520 m ,830 m i 1030 m. Do wypadku doszło na tym najniższym. Jak powiedział rzecznik kompanii węglowej, górnicy pracowali tam nad usuwaniem jednej ze ścian.

Autor artykułu: Hubert Bierndgarski

Powiat człuchowski. Intymne porachunki dwóch panów znalazły finał w areszcie

November 21st, 2006

Na trzy miesiące trafił do aresztu Krystian K. z Rzeczenicy. Prokuratura postawiła mu zarzut usiłowania zabójstwa. Kilka dni temu młody mężczyzna pokłócił się ze swoim przyjacielem z gminy Biały Bór. Od kilku lat panowie spotykali się w celach intymnych. W czasie ostatniego spotkania doszło do kłótni. Krystian. K. zaatakował w samochodzie partnera nożem i odjechał w kierunku Czarnego. Drugiego z mężczyzn, poważnie rannego zobaczył przy drodze kierowca ciężarówki. Przewieziono go do szpitala w Gdańsku. Krystian K. kilkadziesiąt minut później został zatrzymany przez policję.
- Do szpitala trafił również K. – mówi komisarz Dariusz Kłudka, zastępca komendanta człuchowskiej policji. – Był ranny w nogę. Został zatrzymany zaraz po wypisaniu go ze szpitala.

Autor artykułu:

Czarne. Debata przedwyborcza: Jan Zienuk i Piotr Zabrocki

November 21st, 2006

Blisko sto osób przysłuchiwało się debacie kandydatów na burmistrza Czarnego zorganizowanej przez “Dziennik Bałtycki” i TV Czarne. Co według Jana Zieniuka, obecnego burmistrza i Piotra Zabrockiego – pretendenta na to stanowisko trzeba w pierwszej kolejności zrobić w gminie? Przedstawiamy wypowiedzi kandydatów. Obszerną relację z debaty przedstawimy też w najbliższym wydaniu “Dziennika Człuchowskiego”.

W mieście jest wiele problemów, które trzeba rozwiązać właściwie na wczoraj. Jednym z nich jest na pewno most na Czernicy, który jest w coraz gorszym stanie. A które z problemów są pańskim zdaniem najważniejsze? W jaki sposób chciałby je pan rozwiązywać?
Piotr Zabrocki:Kandydowanie na stanowisko burmistrza nie tylko miasta, ale i gminy nauczyło mnie pokory. Powiem szczerze, że po raz pierwszy mogłem poznać tak dokładnie naszą okolicę. Trafiłem między innymi na Glinianą Górę w Bińczu, trafiłem na Wiśniową Aleję, trafiłem w końcu na Wygonki. Ktoś powiedział, że tam nie warto jechać, bo tam są tylko 2 domy i dwie osoby. Pojechałem i okazało się, że mieszka tam mój kolega z problemami zdrowotnymi. Problemów w naszej gminie jest wiele. Jeśli mam się ustosunkować do kwestii mostu na Czernicy to chciałem powiedzieć, że nie jestem budowlańcem, ale wiem, że grozi on katastrofą budowlaną. Wszyscy jesteśmy zniechęceni tymi ciągle przejeżdżającymi tirami. Burmistrz Zieniuk proponował żeby stanąć na ulicy i przechodząc zablokować ruch – niech nas zobaczą w województwie. Dobrze się stało, że na nasze spotkanie przybył pan Piotr Stanke z sejmiku wojewódzkiego. Dzięki temu te problemy, o których mówimy zostaną przeniesione do Gdańska. Praca dla ludzi, inwestycje, młodzież… W naszej gminie jest bardzo dużo do zrobienia. Trzeba pomyśleć zarówno o tych najprostszych inwestycjach jak na przykład oznakowanie ulic, chodniki oraz o tych dużych, dzięki któremu nie będziemy postrzegani tylko jako miasteczko na krańcu województwa. Nawet niektórzy w Pomorskiem myślą już, że to zachodniopomorskie.
Jan Zieniuk: Moje plany na najbliższą kadencję to generalna wymiana
nawierzchni dróg i chodników. Trzeba to zrobić między innymi na zapomnianym już przez niektórych osiedlu WDM, konieczne jest zrobienie tego samego na przynajmniej jednej, a może dwóch ulicach na tak zwanym osiedlu Szczecineckim. Myślę tu o ulicach Świerkowej i Cisowej, które będą dobiegały do drogi wojewódzkiej Barkowo-Szczecinek. Problemy do rozwiązania to również ochrona środowiska na terenie gminy. Konieczna jest budowa przynajmniej dwóch oczyszczalni ścieków w Domisławiu i w Bińczu. Te miejscowości są od dłuższego czasu tego pozbawione. Mają albo tak zwane osadniki lub też rów odpływowy do kolejnych kanałów ściekowych. W mieście oprócz ulic niezbędna jest budowa budynku komunalnego. Obojętnie jak go będziemy nazywać czy będzie to budynek z mieszkaniami socjalnymi czy też z zastępczymi jest to konieczne z tego względu, że przybywa nam coraz więcej osób bezdomnych. Problem mostu jest ważny, ale dla Czarnego trzeba wyłączyć ruch ciężarówek od strony Człuchowa i Rzeczenicy. Konieczne jest przygotowanie w ciągu tych najbliższych czterech lat projektu technicznego, uzgodnień geodezyjnych i wyznaczenie trasy dla przyszłej obwodnicy Czarnego. Czy będzie chciało się władzom wojewódzkim spojrzeć na to przychylnym wzrokiem czy nie – wiele zależy od nas. Dzisiaj remont samego mostu rozwiąże sprawę tymczasowo. Będzie to wydatek rzędu 5-7 mln. zł, ale nadal pozostanie problem wąskiego gardła ulicy Zamkowej, całej ulicy Kościuszki i Szczecineckiej.
Pozyskiwanie środków z zewnątrz w gminie pozostawia sporo do życzenia. Ze względów na zapaść finansową, w której gmina znalazła się kilka lat temu, przeszła wam koło nosa chociażby szansa na pozyskiwanie środków unijnych w poprzednich rozdaniach. W jaki sposób pan jako burmistrz chciałby powalczyć o nie w ciągu kilku najbliższych lat. Wnioski dotyczące których inwestycji trzeba pisać w pierwszej kolejności?
J.Z.: Mówienie o tym, że nie pozyskiwaliśmy środków z zewnątrz to mit. Faktycznie byliśmy zadłużeni, ale w minionych czterech latach wykonaliśmy inwestycje o wartości ponad 12,6 mln. Zł. Pozyskaliśmy na to środki z Sapardu i innych źródeł o wartości 7,1 mln. zł. To są cyfry, które nie mówią o nas najgorzej. Zadłużenie spadło z 59,7 proc. w roku 2003 na 36,7 proc. Na koniec września tego roku. Pas trzeba było zaciskać, ale nie kosztem inwestycji. Zrobiliśmy wiele – chociaż zgadza się – można było zrobić jeszcze więcej. Projekty, które będą mieściły się w ramach dziesięciu priorytetowych zadań w województwie, które zarząd województwa przyjął do realizacji dotyczą ochrony środowiska i dróg. Zamierzam, jeśli zostanę burmistrzem stworzyć trzyosobowy zespół do promocji, pisania projektów oraz pozyskiwania środków z zewnątrz.. W minionych latach trafiały do nas i duże i małe granty – pieniądze np. na naukę pływania i sport po godz.16. Z tych dużych takich jak Sapard zdobyliśmy ponad 4 mln. zł, ulica Łąkowa to przeszło 600 tys. zł, świetlica w Sokolu 390 tys. zł.
P.Z.: W latach 2007-2013 będą spore szanse na pieniądze unijne – również dla naszej gminy. Dla mnie podstawą są priorytety zawarte w projekcie regionalnego programu operacyjnego dla województwa pomorskiego. Jest on w drodze negocjacji społecznych. Wkrótce trafi do Warszawy a następnie do Komisji Europejskiej. Jeśli to zostanie przyjęte to będzie można pozyskać pieniądze na wiele ważnych zadań. Nas interesuje szczególnie Internet. Młodzież musi mieć dostęp do darmowego Internetu. Młodzież to zresztą mało powiedziane – mieszkańcy naszego miasta muszą mieć taką szansę. To jest kopalnia wiedzy, źródło najważniejsze we współczesnym świecie. Następnie, jak już mówił burmistrz – ochrona środowiska naturalnego. Chciałbym bardzo duży nacisk położyć na turystykę i ochronę środowiska kulturowego. Kościoły w naszej gminie są ewenementem i myślę, że odpowiednia promocja da możliwości ściągnięcia turystów. Dalej – lokalna infrastruktura, drogi w małych miasteczkach, turystyka, kanalizacja, przychodnie w małych miasteczkach i wsiach – to są wojewódzkie priorytety. Wzorem działań ubiegłej rady trzeba kończyć inwestycje rozpoczęte. I to robiliśmy – kończyliśmy inwestycję w Krzemieniewie, oczyszczalnię ścieków… To jednak za mało. Wiele jest dróg, wiele jest chodników, które trzeba wymienić i turystycznie promować nasze miasto.
Gmina Czarne ma ogromny potencjał jakim są więźniowie Zakładu Karnego. Dotychczas jednak współpraca samorządu z więzieniem jest mocno ograniczona. Coraz więcej przedsiębiorców korzysta z pracy więźniów i jest zadowolonych z takiego rozwiązania. Czy warto pomyśleć o tym, żeby skazani pracowali nie tylko na rzecz prywatnych firm ale również gminy?
P.Z: Przez pewien czas pracowałem jako nauczyciel w Zakładzie Karnym i wiem, że osadzeni twierdzą, że są niewinni. Niewiele samorządów zdecydowało się na zatrudnianie fachowców właśnie stamtąd. Wielu ludzi w więzieniach to fachowcy, którzy mogą wyjść i pomagać, pracować przy naszych inwestycjach. Wszyscy obserwujemy, że ci najlepsi fachowcy, głównie budowlańcy wyjeżdżają na zachód. Myślę, że praca więźniów to również sposób resocjalizacji. Możnaby stworzyć świetny program z dyrekcją Zakładu Karnego. Prace na terenie gminy mogłyby być środkiem wdrażającym do normalnego życia. Druga strona medalu to fakt, że w gminie jest wielu bezrobotnych. I co mamy powiedzieć? Że zatrudniamy ludzi z Zakładu Karnego, a państwu dziękujemy, bo oni są tańsi? Jest to trudna decyzja. Jeśli uda się pozyskać pieniądze na stworzenie programu resocjalizacyjnego to tak, ale nie możemy zabierać środków, które mają być przeznaczone na zatrudnianie bezrobotnych z naszej gminy.
J.Z: Wielu mieszkańców Czarnego pamięta jak w latach 70-80 skazani sprzątali, pracowali na rzecz miasta. Niestety dzisiaj musimy wybierać czy praca skazanego czy też zatrudnianie, co miesiąc około dwudziestu bezrobotnych w naszych instytucjach, przedsiębiorstwach, które zajmują się utrzymywaniem porządku. Moim zdaniem musimy przede wszystkim myśleć o tworzeniu miejsc pracy dla bezrobotnych. Cieszę się, że mimo wielu krytycznych wypowiedzi na ten temat, na bazie byłego Przedsiębiorstwa Prefabrykacji Betonów zaczynają powstawać przedsiębiorstwa, które zatrudniają, co prawda przede wszystkim skazanych, ale również ludzi z zewnątrz. To zakład krawiecki, to zaczątek produkcji okien… A z tego, co wiem trwają rozmowy z właścicielem firmy, która zamierza przenieść do Czarnego cały zakład produkcji okien. Dopóki w radykalny sposób nie zmniejszymy problemu bezrobocia to myślę, że zatrudnianie skazanych może być realizowane tylko przy ściśle określonych pracach. Rozmawiałem na początku tego roku z dyrektorem Zakładu Karnego na temat zatrudnienia około dziesięciu skazanych do czyszczenia rowów melioracyjnych. Niestety okazało się, że gmina musiałaby ponieść koszty konwoju, zabezpieczenia i okazuje się, że skazany tak naprawdę jest droższy od bezrobotnego.
Jednym z największych problemów gminy jest komunikacja z Człuchowem. Mieszkańcom Czarnego zdecydowanie łatwiej dojechać do Szczecinka. Czy ma pan jakiś pomysł, aby usprawnić komunikację ze stolicą powiatu?
J.Z: – Nie mamy żadnego wpływu na rozkład jazdy PKS. To jest spółka
pracownicza nastawiona na zysk. Jesteśmy w dobrej sytuacji gdyż PKS wygrał przetarg na dowożenie dzieci do szkół. Mamy uzgodnienia z kierownictwem firmy, że razem z dowozem dzieci, poza godzinami szczytu PKS może dowozić osoby dorosłe. To na pewno spore ułatwienie. Są już w Polsce takie gminy gdzie podobnie jak u nas pociągi kursują 2 razy dziennie – rano i wieczorem. Myślę, że dobrze się stało, że pan Stanke po raz kolejny został wybrany do sejmiku. Po wyborach, ukonstytuowaniu się władz wojewódzkich prawdopodobnie będzie pełnił jakąś funkcję. W marcu pan Stanke zadeklarował, że razem będziemy współdziałać w utrzymaniu linii kolejowej. Myślę, że będzie ona funkcjonowała nadal a jeśli jeszcze pojawi się szynobus to zgodnie z zapowiedziami par pociągów kursujących na tej linii będzie więcej. To będzie jakieś rozwiązanie kłopotów z komunikacją. Dzisiaj ułatwieniem jest dla nas szczecinecka firma Monika. Niestety, jeśli chcemy więcej kursów autobusów to musimy dołożyć do tego pieniądze. Taka jest brutalna prawda i takie jest stanowisko PKS. Chciałem przypomnieć, że drogi Szczecinek-Barkowo i Rzeczenica-Czarne łącznie z drogami przebiegającymi przez nasze miasto są w gestii marszałka województwa.
P.Z: Gdy rozmawiamy o komunikacji pojawia nam się kilka problemów. Stan dróg Rzeczenica-Czarne i Barkowo-Szczecinek to jedno. Poza tym pofałdowana droga na skrzyżowaniu przed stacją paliw. Myślę, że musimy stworzyć lobby komunikacyjne, w którym będą uczestniczyli przyszły burmistrz i radni. Koniec sentymentów. Trzeba się spotkać z radnymi Szczecinka i być konsekwentnym. Jeśli trzeba będzie można przywieźć marszałków dwóch województw – pomorskiego i zachodniopomorskiego. Niech przejadą się swoim albo służbowym autem i zobaczą jak to wygląda. Warto wspomnieć też o drogach zapomnianych w zimie, kiedy jest ślizgawka i śnieżyce. Nasze drogi są chyba na ostatnim etapie odśnieżania. Sytuacja trochę się poprawiła, ale nie jest tak, żeby nie mogło być lepiej. W sprawie połączeń kolejowych pan burmistrz chyba wyczerpał temat. Szynobusy… pan Stanke chyba słyszy i pewnie notuje. Myślę, że można stworzyć rozwiązanie funkcjonujące w innych miastach tak, aby komunikacja miejska ze Szczecinka docierała również do Czarnego. Niekoniecznie co 15 minut, ale na przykład co 1,5 godziny. Kolejny ważny moim zdaniem problem to fakt, że do szpitala w Szczecinku jadę, zgodnie z przepisami, 20 minut. Do Człuchowa zdecydowanie dłużej. Podobnie jest z karetkami – te z Człuchowa docierają do Czarnego później niż szczecineckie.
Ważną kwestią szczególnie w mieście pozostaje bezpieczeństwo. Jakiś czas temu egzamin dość dobrze zdawały służby patrolowe monitorujące miasto nocami. Czy warto do tego wrócić? A co pan sądzi na temat stworzenia straży gminnej.
P.Z: Problem bezpieczeństwa to kolejny odcisk, jak myślę nie tylko w naszym mieście. Gdy poprzednia rada podpisywała porozumienie z gminą Człuchów w sprawie współpracy ze strażą gminną podniosło się wielkie larum – jak to możliwe? Mówiono, że oni nas grabią z naszych pieniędzy. Nie proszę państwa. Jeśli sami jako społeczeństwo nie zdecydujemy się przestrzegać prawa, jeśli nie będziemy bronić swoich praw, jeśli nie zdecydujemy się na interwencję słowną to nie możemy mówić o bezpieczeństwie. Ja wiem jak bolesne jest, gdy młody człowiek rzuci pod naszym adresem wiąchą. Pójdziemy z tym na policję a policjant powie, że nie zajmie się sprawą, bo to mała szkodliwość społeczna. Ja odwróciłbym sytuację. Jeśli są policjanci młodzi, którzy się szkolą nie widzę przeciwwskazań żeby podpisać umowę np. z komendantem szkółki policyjnej w Słupsku czy w Szczytnie. Moglibyśmy zabezpieczyć tym młodym praktykantom miejsca noclegowe, ale żeby przyjeżdżali do nas na praktyki, żeby pojawiali się w patrolach pieszych. Do znudzenia będę powtarzał, że podstawą bezpieczeństwa są patrole piesze. Dzielnicowi muszą spotykać się z ludźmi. W pewnym momencie padła taka dość humorystyczna propozycja, że policjanci powinni konno jeździć. Może rowery byłyby rozwiązaniem, jeśli są problemy z przemieszczaniem. Dzisiaj policjanci cały czas się tłumaczą, że mają za mało etatów, dużo spraw, zwłaszcza w Zakładzie Karnym. Rozumiem ich, ale rozumiem również społeczeństwo, które nie czuje się bezpiecznie.
J.Z: Sprawa bezpieczeństwa to przede wszystkim wzmocnienie etatowe policji. Udało się w ciągu tych czterech lat doprowadzić do tego, że komendant powiatowy skierował do nas dwóch młodych policjantów. Nie od nas będzie to zależało, bo policja w żaden sposób nie podlega gminie, ale trzeba zrobić wszystko żeby przybyły nam jeszcze 2 etaty. To po pierwsze. Po drugie – uważam, że jeśli nadal przyjdzie mi pełnić funkcję burmistrza to w sprawie straży gminnej trzeba przeprowadzić szerokie konsultacje społeczne, bo straż gminna to nie tylko przyjemności na ulicach. To również uciążliwość dla każdego z nas. Dla tego, kto źle prowadzi pieska, dla tego, kto źle parkuje, dla tego, kto bałagani czy śmieci… I wtedy pojawią się problemy. Jak to? – zapyta taki człowiek Jeszcze nas ścigają, jeszcze nas gnębią i to za nasze pieniądze? Podjęliśmy pewne inicjatywy – nawiązaliśmy współpracę ze strażą gminną z Człuchowa, ale myślę, że ten temat trzeba szeroko społecznie przekonsultować. W kwestii służby porządkowej – wiele zależy od ludzi. Ci, którzy byli wcześniej – dopóki sami nie wymagali kontroli i czuli się odpowiedzialni to jeszcze jakaś pociecha z nich była. Gorzej, gdy zaczęli lekceważyć swoją pracę. Myślę, że zadaniem, które trzeba będzie wymóc na policji, jeśli pojawi się więcej etatów to to, żeby było widać ich więcej w terenie. Takie są zalecenia i komendanta głównego i powiatowego. Niestety tych naszych stróżów prawa nie widać w terenie. To konieczne, tym bardziej, że dość dużo pieniędzy przeznaczamy na sprzęt. Ale sprzęt to nie wszystko – potrzeba więcej ludzi.
Sporym sukcesem czarneńskiego sportu jest awans piłkarzy Czarnych do IV ligi. Mimo kłopotów finansowych klubu nie są oni jedynie chłopcami do bicia. A jak pan widzi szansę na rozwój sportu w gminie? Może poza piłką warto pomyśleć o innych sekcjach? W końcu macie jedną z najlepszych sali sportowych w powiecie.
J.Z: Rzeczywiście jest się z czego cieszyć. Nie tylko kibice, ale chyba wszyscy mamy powody do radości. To małe Czarne ma swoją drużynę czwartoligową z nienajgorszymi wynikami. Sądzę zresztą, że wiosną będzie jeszcze lepiej- to już tradycja – a Czarni utrzymają się w IV lidze. Jeśli to się uda to później zagoszczą w niej na dobre. Faktycznie mamy piękną halę sportową i prężnie działające stowarzyszenie tenisowe. Trzeba jednak w jakiś sposób zachęcić najmłodszych żeby chcieli uprawiać sport. Nie tylko ten przymusowy – na lekcjach wf. Nie tylko bieganie na podwórku, ale pewien reżim treningowy – to dobre rozwiązanie. Baza już jest – trzeba chęci. Zrobimy wszystko, aby wybudować boisko rezerwowe. Chcemy je stworzyć na terenie, który obecnie należy do nadleśnictwa. Mam nadzieję, że uda się go przejąć. Planujemy też stworzenie bazy rekreacyjno-wypoczynkowej na terenie Sarniaka. Chcemy przejąć miejsce gdzie kiedyś była strzelnica. Mogłoby być ono zostać przeznaczone dla bractwa kurkowego, które mogłoby się nim opiekować. Jeśli będzie zgoda właściciela Czernicy to myślimy też o wybudowanie przystani kajakowej w tym miejscu dla zorganizowanych spływów kajakowych. Ważne, aby kajakarze mieli gdzie się zatrzymać i skorzystać z tych terenów. Trzeba też znaleźć pieniądze na zajęcia pozalekcyjne. Kadrę mamy.
P.Z: Mam w głowie obraz czeskich obiektów sportowych. Miałem okazję, aby być w miejscowości Frydland – podobnej do Czarnego i jestem pod wielkim wrażeniem tego, co zobaczyłem. Tam mają wiele obiektów sportowych – nie tylko halę, ale również lodowisko, boisko do siatkówki. Wszystko przygotowane do prowadzenia obozów sportowych. Myślę, że to dalszy etap naszej działalności – przyciągnięcie do nas sportowców z Polski. Mamy dwie wspaniałe hale sportowe – warto, żeby zaczęły przynosić pieniążki. Jeśli chodzi o piłkę nożną jestem pod wrażeniem IV ligi. Mimo, że sam kiedyś ganiałem za piłką, mniejszą uwagę przywiązuję do oglądania meczy, chociaż wiele osób mówi mi, że powinienem się tym interesować. Ja sam byłem kiedyś szczypiornistą i jeśli powstałaby w Czarnem sekcja piłki ręcznej na pewno będę kibicował. Dobrze się stało, że powstała klasa sportowa. To narybek, dzięki któremu ta IV liga będzie mogła pozostać w mieście. Cieszę się również, że awans piłkarzy wymusi inwestycję w stadion. To są chociażby krzesełka – wymóg, któremu musimy sprostać. Dalej – konieczność stworzenia małych boisk. Należy młodzieży dać coś zastępczego – boisko do koszykówki, do piłki nożnej… i to nie tylko w Czarnem. Muszą powstać miejsca gdzie przyjdzie tatuś z córką, aby porzucać sobie do kosza. Oczywiście dla piłkarzy potrzebny jest sponsor strategiczny.
Czarne jest miastem, które coraz bardziej się starzeje. Najzdolniejsi młodzi ludzie po skończonych studiach wyjeżdżają do większych miast bądź też za granicę. Tego zjawiska nie da się definitywnie zahamować. Co pańskim zdaniem może zrobić samorząd, aby je ograniczyć?
P.Z: Z młodzieżą to trudna sprawa. Młodzi mają najczęściej jakiś stereotyp demokracji – chcą być bogaci od razu, chcą mieć szybkie samochody, chcą korzystać i brać garściami z życia. Trudno stworzyć warunki, które przebiłyby system irlandzki, angielski czy każdego innego państwa gdzie młodzi ludzie wyjeżdżając na truskawki zarabiają krocie. Nasze uwarunkowania regionalne nie dają nam takiej możliwości, że np. burmistrz jedzie do strategicznego zakładu pracy i mówi: – Ja tu mam ludzi – państwo ich zatrudnicie, ale nie ma to być praca za 600 złotych, lecz za 1500-1800. Znowu podaję przykład czeskiej miejscowości gdzie burmistrz tak zrobił. Zatrzymać młodzież można tylko w jeden sposób. Dając jej szansę na godne życie w tym kraju, w tej gminie. Po części jest to już robione – jest to system stypendialny. Co prawda powiatowy Ala ja bym zszedł z nim niżej – do gimnazjum, do szkół średnich. Żeby ci młodzi ludzie uwierzyli w to, że urzędnicy, radni decydują o tym, że dostaną pieniądze. Powinni mieć świadomość, że jeśli są dobrzy otrzymają stypendium naukowe. I to nieistotne czy ktoś posiada dobry status materialny, bo ojciec pracuje w Zakładzie Karnym. Nie. To ma być nagroda dla tego młodego człowieka, który jest doceniany ze względu na swoje osiągnięcia naukowe czy sportowe. Jeśli taki młody człowiek wybije się i odniesie sukces jest szansa na to, że wróci do tego miasta i być może będzie działał na jego rzecz.
J.Z.: Jeśli zostanę wybrany to jednym z moich pierwszych zadań będzie szukanie kontaktu z młodzieżą. Zrobię wszystko, aby zaprosić młodych ludzi do rozmowy. Możemy spotkać się w tej sali, możemy tam gdzie młodzież to wyznaczy. Będę chciał żeby ci ludzie przedstawili swoje problemy i podpowiedzieli jak sami chcieliby je ewentualnie rozwiązać. Niech powiedzą, na co liczą od gminy. Uważam, że wspólnie z kierownictwem Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury trzeba się zastanowić, w jaki sposób zmienić organizacyjnie działalność domu kultury, aby młodzież chciała tu przyjść. Jeśli nie tu – to może do innych obiektów, tak, aby młodzi ludzie mogli realizować swoje hobby. Młodzież – przyznaję się do tego – została postawiona trochę sama sobie i dlatego tak to dzisiaj wygląda. Myślę jednak, że można jej stworzyć lepsze warunki, zachęcić chociażby do korzystania z bezpłatnego Internetu. Mamy Gminne Centrum Informacji i 3 stanowiska komputerowe. Uatrakcyjnijmy to w ten sposób, aby młodzi ludzie chcieli spędzać tu czas. Problemu z Internetem w Czarnem nie mamy. Niebawem wejdzie Gawex i ta oferta będzie jeszcze bogatsza. Problemem jest sytuacja na wsi. Musimy się zastanowić, co zrobić, aby Telekomunikacja zechciała doprowadzić dla mieszkańców mniejszych miejscowości szerokopasmowy Internet.
P.F.: Dotychczas w mieście nie ma placu zabaw z prawdziwego zdarzenia. Są spore szanse na to, że dzięki inicjatywie społecznej i programowi pt. ?Mocne kości moc radości? firmy Danone Czarne będzie miało takie miejsce. Jeden plac zabaw w kilkutysięcznym mieście to jednak i tak za mało. Czy ma pan konkretną wizję, aby w ciągu najbliższych kilku lat nie tylko w Czarnem, ale również w mniejszych miejscowościach powstało więcej miejsc zabaw dla dzieci?
J.Z.: Obojętnie czy Danonki wygrają czy też nie to i tak w projekcie przyszłorocznego budżetu zapisane są pieniądze na 2 place zabaw. To mieszkańcy miasta zadecydują gdzie one powstaną. Jeśli będzie mi to dane będę was o to pytał. Jeśli wygrają Danonki to możliwe, że i powstanie trzeci plac. W mieście powinno być ich jednak minimum cztery. Plac zabaw powstanie też w Sokolu – przy budowie nowej świetlicy. Jeśli w ramach programu rozwoju wsi będziemy mogli budować świetlicę w Krzemieniewie na tych samych warunkach to również w tej miejscowości powstanie plac zabaw. Trzeba zastanowić się też nad placem dla Wyczech, jako, że jest to największe skupisko ludzi na terenie gminy. W Czarnem muszą powstać place na WDM i na nowym osiedlu przy ulicy Szczecineckiej. Myślimy też o Zatorzu. Place zabaw przy ulicy Moniuszki i na terenie częściowo spółdzielczym a częściowo przejętym przez gminę od wojska (tam gdzie było lodowisko) – o tym również myślimy. Bardzo serdecznie chciałbym podziękować pani Aleksandrze Klin za jej inicjatywę, za mobilizację, za to, że bezinteresownie podjęła się akcji Danonki. Ma ona szansę na zwycięstwo.
P.Z: Powrócę do poprzedniego pytania i wypowiedzi pana burmistrza, który mówił o dotarciu do młodzieży. To bardzo ważne. Musi w Czarnem powstać Młodzieżowa Rada Miejska skupiająca młodych ludzi, którzy oficjalnie będą mówili, jakie są ich potrzeby a następnie te zagadnienia będą przenoszone na sesje rady gminy. Myślę, że sposobem zatrzymania młodzieży, nie tylko tej studiującej jest dofinansowanie bibliotek – obojętnie czy tej działającej w ramach domu kultury czy też biblioteki nowopowstałej szkoły średniej czy wojskowej. Młodzież musi mieć dostęp do książek żeby nie musiała jeździć po nie do Szczecinka czy Człuchowa. W kwestii placu zabaw. Nawet wychodząc z dziewczynkami spotykałem się z sytuacjami, że one same pytały burmistrza, kiedy i gdzie powstanie plac zabaw w Czarnem. Myślę, że to zostanie zrealizowane nie tylko przez tę wspaniałą akcję. Jeden z pierwszych placów zabaw musi być jednak monitorowany. Przykro mi to powiedzieć, ale nie możemy wydać dużych pieniędzy, aby plac został zniszczony w ciągu roku czy pół roku. Być może powinien powstać przy urzędzie gminy – blisko policji. Wystarczy zainstalować jedną kamerę. Nie możemy jednak pozwolić sobie na wyrzucanie pieniędzy tak ciężko wpływających do budżetu. Ja cały czas będę odwoływał się również do regionalnego programu operacyjnego. W lokalnej infrastrukturze edukacyjnej jest jednoznacznie zapisane, że można zdobywać środki na place zabaw.
Czarne znajduje się w tej mało komfortowej sytuacji, że nie ma tutaj jezior oraz infrastruktury turystycznej. W kraju miasto kojarzy się ludziom przede wszystkim z Zakładem Karnym. Czy można to zmienić? Może warto podjąć próbę większego niż dotychczas wykorzystania Czernicy pod kątem turystycznym? Czy ma Pan pomysł na lepsze niż dotychczas promowanie gminy?
P.Z.: Myślę, że jezioro również mamy do wykorzystania. Co z Czernicą? To kwestia uzgodnień. Można zniszczyć rzekę, można sprawić, że zostanie ona wyeksploatowana. Trzeba porozmawiać z wędkarzami, z turystami i zastanowić się czy robimy z rzeki ogólnopolski trakt kajakowy. A może w porozumieniu z trzema gminami stworzymy program, który będziemy mocno promowali próbując zdobyć pieniądze na ten cel. A może lepiej postawić na rzekę dziką – ściągając turystów wyszukanych, takich, którzy czują w sobie moc, że chcą pokonywać drzewa a gdy trzeba przenieść kajak. To trudny problem. Myślę, że Czernica jest naszym atutem – również ze względu na samą nazwę. Czarne – Czernica – to kojarzy się jednoznacznie. Jestem zadowolony, że coraz więcej jest spływów kajakowych. Swego czasu nawet widziałem przy rzece autobus czeski. Ci ludzie przyjeżdżają i widzą, że rzeka jest i że można z niej korzystać. Brakuje na pewno pól namiotowych i miejsc obozowych. Myślę jednak, że to nie tylko nasz problem, ale wszystkich gmin, które przy rzece się znajdują.
J.Z.: Nie oszukujmy się – szybko Czernicy nie zagospodarujemy, nie zrobimy z niej szlaku turystycznego a to z prostej przyczyny. Nie ma u nas żadnej bazy noclegowej czy hotelowej i żyznościowej, która mogłaby przyjąć prawdziwego turystę zostawiającego pieniądze właśnie u nas. Dopóki tego problemu nie rozwiążemy to możemy być jedynie entuzjastami większej organizacji spływów organizowanych czy to przez Husarię czy też przez inne organizacje. Należy je wspierać, aby przyciągały turystów z prawdziwego zdarzenia. Mogą przespać się pod namiotem, przepłynąć, wsiąść w autobus i odjechać. Cieszyć należy się z tego, że Czernica w ciągu kilku ostatnich lat została naszym wspólnym wysiłkiem uratowana. Kiedyś miasto oddawało wszystkie ścieki do rzeki. Dzisiaj zostało skanalizowane, zagospodarowano teren przy DPS. Wprawdzie zrobiono to siłami starosty, ale należy się z tego cieszyć. Myślę, że jeśli uda się zagospodarować przystań kajakową za drewnianym mostem w kierunku Sarniaka to będzie to pierwszy krok w kierunku przyciągnięcia entuzjastów spływów kajakowych. I w tym kierunku chcemy się rozwijać. Wiem, że pan Piotr Hulisz, prezes stowarzyszenia osób niepełnosprawnych marzy o tym aby Sarniak wykorzystać jako bazę noclegową dla turysty śpiącego na materacu. Ale to nie rozwiąże problemu o którym mówimy. Turystyki przez duże ?T? w naszej gminie na razie nie będzie.

Autor artykułu: PIF