Koszykarskie derby Pomorza odbędą sie w niedzielę o godzinie 15 w Starogardzie. Polpharma podejmować będzie mistrzów Polski i uczestników Euroligi Prokom Trefl Sopot. Bez względu na miejsce w tabeli, budżety obu klubów i klasę zawodników, takie mecze są zawsze bardzo emocjonujące.
Polpharma i Prokom na poziomie ekstraklasy spotkały się dotychczas dzisięciokrotnie, a były to mecze zarówno w rundzie zasadniczej jak i w fazie play off. Bilans jest jednoznaczny. 10:0 prowadzi w takiej klasyfikacji Prokom. Nigdy jednak, szczególnie w Starogardzie, sopocianie nie sięgali łatwo po zwycięstwo. Dość przypomnieć, że w meczach rundy zasadniczej w 2004 roku Prokom wygrał tylko 91:89, a rok poźniej zwycięstwo tej drużynie 84:83 zapewnił w ostatniej sekundzie prawdziwym rzutem rozpaczy Tomas Pacesas.
To jednak już historia i od tego czasu znacznie zmieniły sie składy obu drużyn. W Polpharmie, przed własna publicznością, zadebiutuje w niedzielę Amerykanin Jason Crowe, który ostatnio grał w lidze irańskiej. Do Starogardu został ściągnięty w trybie nagłym, kiedy okazało się, że kontuzja uniemożliwia na dłuższy czas występy Whitneya Robinsona. Crowe zadebiutował w nowej drużynie w wyjazdowym i zwycięskim meczu z Kagerem w Gdyni. Nie ma jeszcze kontraktu, ale podoba się starogardzkim szkoleniowcom. Mecz przeciwko Prokomowi to będzie jego drugi test przydatności do zespołu Polpharmy.
Czy po dziesięciu z rzędu porażkach starogardzianie maja szansę na pierwsze zwycięstwo?
- Zawsze gramy o zwycięstwo, a już szczególnie kiedy mecz odbywa się w naszej hali – mówi drugi trener Polpharmy Jacek Miecznikowski. – Znam oczywiście statystykę naszych dotychczasowych spotkań, ale przecież kiedyś musi nastąpić ten pierwszy raz w naszym wykonaniu. Skoro z Prokomem wygrała Polonia Warszawa i to w Sopocie, skoro wygrała Kotwica w Kołobrzegu, to dlaczego nie mamy wygrać my. Oczywiście doceniamy klasę naszych rywali, ich rolę faworyta, a dostrzegamy też parę luk w zespole trenera Eugeniusza Kijewskiego. Ponadto sopocianie przyjadą do nas po czwartkowym meczu Euroligi w Niemczech. Niech tam wygrają i się zmęczą – żartobliwie kończy Miecznikowski.
Zmęcza się na pewno, chociaż kiedy piszę te słowa nie znam jeszcze wyniku meczu z Kolonii. Sopocianie wiedzą już natomiast, że kolejna porażka w lidze ściągnie na ich głowy nie tylko falę krytyki, ale pewnie i kolejne kary finansowe, które nałożono na zawodników i trenerów po porażce w Kołobrzegu. Ale to już będzie dodatkowy smaczek pomorskich derbów w Starogardzie.
Autor artykułu: Janusz Woźniak